RSS
piątek, 20 listopada 2009
Ekologicznie

Codziennie jak idę do pracy to dostaję - a raczej usiłuję odmówić - ulotkę. Z najbliższego kosza obok którego przechodzę później wylewają się tysiące takich właśnie przed chwilą wziętych kawałków papieru. Ktoś wykonał pracę w postaci jej zaprojektowania i wydrukowania, ktoś komuś dał pracę by je rozdać, a my bezmyslnie bierzemy i wyrzucamy. By ktoś szybciej je rozdał, dostał kasę i poszedł do domu. A tony drzew od razu lądują w koszu. Czy nie ma szans, by marketing był bardziej ekologiczny? Czy na parwdę nasza cywilizacja musi byc cywilizacją smieci?

13:43, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 listopada 2009
Gospodarność po krakowsku

Wybija godz.17.00 wpada osoba, kórej się wydaje, że jest najważniejsza w biurze. I możesz być w środku pisania ostatniego maila czy ostatniej rozmowy telefonicznej - won z biura!!! Czas oszczędzać, zamykać i do domu!!!

Pierwszy raz cos takiego na oczy widzialam....

12:17, beatka.l
Link Komentarze (2) »
środa, 18 listopada 2009
Poranne dialogi w sypialni mojej siostry...

Moja przyszywana Siostra ma od pewnego czasu:

- brak miesiączki,

- rozdrażnienie, osłabienie i wszechogarniający tumiwisizm,

- wczoraj przysłała mi opis swojego obiadku w pracy w taki sposób, że nie doczytwaszy do końca momentalnie byłam głodna i wyszłam z biura po pączki,

- skarży sie na powiększone, obolało piersi (cytuję: cycki jak doniczki)

i dzis rano o ostatnim problemie przypomniał sobie jej mąż:

On czyli  mąż mojej Siostry: Bolą Cię jeszcze piersi?
Ona czyli moja Siostra:A co myslałeś że jak one sie wyspały to ból minął?
I tak oto rozpoczęłam dzień w pracy na wesoło:-)
14:09, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
środa, 28 października 2009
w skład całości wchodzą 4 połówki, a co!

Jechałam z Młodszym Tuptusiem samochodem, on mi zacząl tłumaczyć zasadę w jaki podzieli koło na  części:

- bo ja musze je podzielić na 4 połówki

-ćwiartki chyba?

-połowki mówię przecież - raz na pół i potem te połówki na pół czyli to też są połówki!!

dopiero w domu jak mu pokazałam na rysunku to dał sobie wytłumaczyć, uffff

..............................................................................................................................

wieczorem Starszy Tuptuś przebierał się w piżamę i miałam wrazenie że w coś mocno uderzył nogą, siedzi zwiniety na podłodze i trzyma się za nogę, jojczy z bólu i rozciera, nie mogłam sobie nie darować czadu pedagogicznego:

-jakbyś uważał, to byś nie uderzył nogą...

- ja nie uderzyłem ja SOBIE NA NOGĘ NIECHCĄCY NADEPNĄŁEM

aha! znaczy się cięzki jest!

23:08, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
piątek, 23 października 2009
A to pech

dziś rano wstawanie było awykonalne dla obu Tuptusiów. wstawały pupy, wystawały nogi za łóżko, by pokazać że już wstają, ale głowa uparcie z zamkniętymi oczami leżała na poduszce. A ja uparcie mantrowałam, że czas do szkoły - obaj uparcie twierdzili przez sen, że do szkoły nie chcą, postraszyłam że po południu nie odwiedzimy umówionych, ulubionych koleżanek, to powoli zaczęli otwierać oczy, poszłam zmoczyłam ręcę zimną wodą i zrobiłam - skuteczne jak się okazuje - kropienie towarzystwa oczywiście dodałam:

-wstawać do szkoły!

Młodszy Tuptuś

-to dziś jest szkoła?

nie nie udaje, wie, że tak artysta jeden

-jest i za chwilę się spóźnicie!!!

-a to pech...

 

13:08, beatka.l
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45