Jechałam z Młodszym Tuptusiem samochodem, on mi zacząl tłumaczyć zasadę w jaki podzieli koło na części:
- bo ja musze je podzielić na 4 połówki
-ćwiartki chyba?
-połowki mówię przecież - raz na pół i potem te połówki na pół czyli to też są połówki!!
dopiero w domu jak mu pokazałam na rysunku to dał sobie wytłumaczyć, uffff
..............................................................................................................................
wieczorem Starszy Tuptuś przebierał się w piżamę i miałam wrazenie że w coś mocno uderzył nogą, siedzi zwiniety na podłodze i trzyma się za nogę, jojczy z bólu i rozciera, nie mogłam sobie nie darować czadu pedagogicznego:
-jakbyś uważał, to byś nie uderzył nogą...
- ja nie uderzyłem ja SOBIE NA NOGĘ NIECHCĄCY NADEPNĄŁEM
aha! znaczy się cięzki jest!