RSS
wtorek, 31 sierpnia 2010
no i mam

Dziś było zebranie rodziców przed rozpoczęciem roku szkolnego w gimnazjum Starszego Tuptusia. 3 godziny. Gimnazjum nowe, oprowadzanie, spotkanie z nauczycielami, prezentacja systemu wychowawczego i edukacyjnego szkoły. Na koniec miała być wybrana rada rodziców, jak do tego przyszło i zaczęłam wyliczać co ma robić, że to jednak sporo obowiązków i zaproponowałam że może nie się zgłosi ktoś, kto ma na to choć chwilę czasu podszedł jeden pan uścisnąl mi rękę i powiedział - widzę, że to jest dobry wybór, ta prezentacja nam wystarczy.

enter.

dyrektor szkoły na odchodne -

gratuluję, cieszę się że to pani.

i przez ramię:

a na 1.09 proszę przygotować kilka słów powitania...

rany słucham????

to już pojutrze....

00:39, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 sierpnia 2010
"Pogotowie Energetyczne Słucham..."

Dziś był dzień pod znakiem znikającego i pojawiającego się prądu. Przy pierwszej awarii zadzwoniłam na pogotowie energetyczne:

- tu infolinia pogotowia energetycznego obwodu energetycznego w ...... w ocecnej chwili wszystkie nasze linie są zajęte, proszę pozostac na linii, oczekiwany czas na uzyskanie połączenia 2 minuty...

po 5 minutach:

- oczekiwany czas połączenia 2 minuty - wrrrrr

po 10 minutach:

- oczekiwany czas połączenia 2 minuty......

zaczęłam szukać wiatrówki, by tam pojechać i porozmawiać jak Kargul z Pawlakiem.....

gdy

- niestety wszystkie nasz linie sa zajęte, prosimy pozostac na linii...........

i uzyskałam połączenie! i bardzo cenną informację:

- niestety, nie wiemy gdzie nastąpiła awaria, trwa jej poszukiwanie i nie możemy podać przybliżonego ani żadnego innego czasu przywrócenia dopływu prądu do Państwa

:-)))))

od razu poczułam się jak właściwie obsłużony klient....

hmmm podsumujmy :

ok 15 minut na linii razy 0,20 za minutę połączenia = 3 PLN za to, że nic pan nie ma do powiedzenia....czysty ineres dla tp sa i operatora komórki  z której dzwoniłam...po co coś takiego istnieje w takim razie?????

 

19:46, beatka.l
Link Komentarze (2) »
środa, 25 sierpnia 2010
"Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie.."

Dziś nadeszła godzina W dla młodszego Tuptusia - wizyta u fryzjera, znienawidzona od momentu jak tę myśl wypowiedziałam głośno.

Pojechaliśmy, siadł na fotelu a ja zaczełam gadkę-szmatkę z panią fryzjerką:

o ty jak ma być ostrzyżony, że ma swoje upodobania itp w tzw. międzyczasie pani równolegle odbierała telefony dzwoniące do salonu od pań chcących się umówić z szefem, znanym fryzjerem, jedna z rozmów wyglądała tak:

-salon urody słucham... tak tak już wrócił z urlopu....nie dziś go nie ma.....nie dziś go nie będzie.....nie wiem, gdzieś jest, ale nie wiem gdzie, będzie jutro napewno......

 

dostałam ataku chichotu, drugi Tuptuś też:)) kabaret do strzyżenia gratis:))

 

23:37, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 sierpnia 2010
szmelcedes

Tydzień przed wakacjami i tydzień po urlopie to czas na wariackich papierach.

Może dziś będzie już jakoś normalnie.

Wakacje już prawie za nami, jakieś wspomnienia się tu nam pewnie przewiną....

Minęły na wyprawie do Niemiec. Dosłownie wzdłuż i wszerz.

A tam, na drogach - bo wyprawa była samochodowa - cała masa mercedesów, straszych, młodszych, kabrio, sedan, kombi co kto chce i mu sie marzy.

Widok samochodów na ulicach był oszłamiający: Bentley (w Polsce nie widziałam), Porsche już nam uszami wychodziło, BMW i mercedesy w ilościach hurtowych, o takich drobiazgach jak Royce-Royce zabytkowy już mocno i piękne czarne sportowe lamborghini sunące bezszelestnie ulicą nie wspomnę....

najbardziej ich poraziła ilość mercedesów, wszelakiej maści, ze tak powiem

Starałam się tłumaczyć, że to taki kraj, rodzinnny dla tego autka, że tak powiem, jak nasze Polonezy czy "maluchy"

- to taki lokalny szmelcedes?

no i na koniec doszli do wniosku, że chcieliby żyć tam, gdzie BMW jeżdżą wszyscy bo to normalny samochód.... ja też:)))))

09:57, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 lipca 2010
trafny wybór + samoprzylepne komary

dziś w drodze do domu z rehabilitacji z młodszym Tuptusiem uległam i wstąpiliśmy na lody (umieraliśmy z upału) na stację benzynową po drodze.

Stoję nad ladą i wybieram loda dla Tuptusia a on mi wyjmuje go z ręki bierze innego z góry upatrzonego i mówi:

- w tym będzie nagroda na patyczku

no i proszę zgadnąc czy była?

jutro musi wypełnić lotto:P

...................................................................................................

po powrocie do domu i zjedzeniu czegoś tam na obiad próbujemy nacieszyć się chwilkę ogródkiem. Ale atakują nas systematycznie i programowo tony komarów.

Zirytowany Młodszy Tuptuś który właśnie po raz n-ty się spryskał środkiem odstraszającym

- co one tak lgną? Są samoprzylepne czy co??

 

ufff zdążyłam to zapisać przed następną porcją samoprzylepnych komarów:)))

 

18:31, beatka.l
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 50