Tydzień przed wakacjami i tydzień po urlopie to czas na wariackich papierach.
Może dziś będzie już jakoś normalnie.
Wakacje już prawie za nami, jakieś wspomnienia się tu nam pewnie przewiną....
Minęły na wyprawie do Niemiec. Dosłownie wzdłuż i wszerz.
A tam, na drogach - bo wyprawa była samochodowa - cała masa mercedesów, straszych, młodszych, kabrio, sedan, kombi co kto chce i mu sie marzy.
Widok samochodów na ulicach był oszłamiający: Bentley (w Polsce nie widziałam), Porsche już nam uszami wychodziło, BMW i mercedesy w ilościach hurtowych, o takich drobiazgach jak Royce-Royce zabytkowy już mocno i piękne czarne sportowe lamborghini sunące bezszelestnie ulicą nie wspomnę....
najbardziej ich poraziła ilość mercedesów, wszelakiej maści, ze tak powiem
Starałam się tłumaczyć, że to taki kraj, rodzinnny dla tego autka, że tak powiem, jak nasze Polonezy czy "maluchy"
- to taki lokalny szmelcedes?
no i na koniec doszli do wniosku, że chcieliby żyć tam, gdzie BMW jeżdżą wszyscy bo to normalny samochód.... ja też:)))))